Czy zdrowy styl życia to harówka i asceza?

IMG_0905

Dźwięk budzika wyrywa gwałtownie ze snu. Szybkie spojrzenie na zegarek i wszystko jasne: już 4.30, czas na jogging. Po przebiegnięciu 10 km powrót do domu, szybki prysznic, na zmianę gorący i zimny (pobudza krążenie) i już można siadać do śniadania. Na stole już czekają pyszne kiełki i sałata, do picia woda mineralna, oczywiście niegazowana. Kawa i herbata to używki, a ja przecież żyję zdrowo. Teraz czas do pracy. Już wcześniej zostały przygotowane przekąski na cały dzień: dwie marchewki, jabłko i garść otrąb. To nic, że koledzy i koleżanki zajadają się domowym ciastem, kanapkami czy batonami, mnie to nie dotyczy, bo dbam o zdrowie. Po pracy jeszcze siłownia, zajmie około 1,5 godziny, bo trzeba tam dotrzeć, przebrać się i tak dalej. Jest już wieczór, kiedy wracam do domu. Właśnie dzwoni koleżanka z zaproszeniem na imprezę. Odmawiam, bo wiadomo, będzie alkohol, nie wyśpię się, a poza tym mam dziś przygotowywać przetwory z ekologicznych warzyw kupionych za horrendalne pieniądze od poleconego rolnika, który zarzeka się, że nie stosuje nawozów sztucznych i nawet nie wie, jak one wyglądają. Wykończona kładę się, bo jutro czeka podobny, zdrowy dzień. Zasypiam w trakcie medytacji, ale w nocy śni mi się czekolada i budzę się potwornie głodna. Dzień rodem z horroru? Właśnie. Ale tak mniej więcej przeciętny zjadacz chleba wyobraża sobie zdrowy styl życia. I nie można się dziwić, że nie będzie próbował zdrowo żyć, co więcej, stwierdzi, że woli umrzeć młodo, niż fundować sobie podobną katorgę. Bo katorgą jest życie w nieustannej dyscyplinie, pozbawione uciech kulinarnych, bez imprez i spotkań ze znajomymi. Winę za taki stan rzeczy ponoszą częściowo media. Co chwilę dosięgają nas „sensacyjne” odkrycia naukowców, z których wynika, że absolutnie wszystko nam szkodzi i tylko cudem jeszcze żyjemy. Szkoda tylko, że doniesienia te zamiast wzbogacać wiedzę odbiorców raczej wprowadzają tylko chaos i wzbudzają wątpliwości co prowadzi do ogólnego zniechęcenia tematem.

IMG_0899

A przecież zdrowy styl życia to coś tak odległego od opisanego powyżej przykładu, że nie ma z nim właściwie nic wspólnego. Blog ten powstał właśnie po to, żeby pokazać, że można żyć zdrowo bez katowania się. Że można napić się kawy, zjeść coś smażonego, a na deser kawałek ciasta. Zdrowe życie nie kręci się wyłącznie wokół diety czy ćwiczeń, chyba, że jest się trenerem fitnessu. Zwykli ludzie przecież pracują, studiują, chodzą na imprezy, opiekują się dziećmi, mają obowiązki domowe, lubią czasem wylegiwać się na kanapie. W zdrowym życiu chodzi przede wszystkim o to, by nauczyć się jak to, co robimy, robić  w sposób, który będzie nam służył. Skoro lubimy smażone jedzenie, nie trzeba całkowicie z niego rezygnować, wystarczy nauczyć się, jak to robić bez szkody dla zdrowia. Jeśli nienawidzimy biegania czy siłowni, może przekonamy się do spaceru? I tak powoli, krok po kroku, można wprowadzać drobne zmiany w życiu, które po jakimś czasie zamienią się w nawyki. Wtedy nawet nie zauważymy, że właśnie „dbamy o zdrowie”, będzie to dla nas naturalne. Być może nigdy (a raczej na pewno) nie uda się osiągnąć ideału, ale warto czerpać radość nawet z drobnych sukcesów zamiast frustrować się czy wbijać w poczucie winy, bo to akurat jest bardzo niezdrowe. A więc powoli, z uśmiechem, zaczynamy. Powodzenia!

 

2 Responses to Czy zdrowy styl życia to harówka i asceza?

  1. JeroldLab pisze:

    Fajna strona, pozdrawiam czytających.

    http://odchudzanie.bluu.pl

  2. v.gd pisze:

    Bardzo ciekawy artykul. Zachowalem twoj blog w ulubionych.
    Teraz bede tu czesciej zagladal. Powinienes jedynie zmienic grafike bo ta wyglada troche nieprofesjonalnie.

Odpowiedz na „v.gdAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>